Forum dyskusyjne Powrót do działu →

Czy biogazownie rolnicze w Polsce są rolnicze?

arekdeerkacz

Postów: 1
Ostatni raz na forum: 20.06.2018r.
 
Napisano: 25.05.2012 09:23 #1

    Każdego niemal dnia czytam różne doniesienia medialne na temat
sektora biogazowni rolniczych (używam także skrótu BGR). Mają one
najróżniejszy charakter. Są pozytywne i negatywne. Dotyczą płaszczyzny
makro jak i lokalnych społeczności. W tym nawale informacji dostrzegam
m.in. taki wspólny mianownik. Otóż, biogazownia rolnicza jest traktowana
jako "instrument inwestycyjny", rolnik jako "narzędzie" dostarczające
substrat oraz coraz częściej lokalna społeczność - przepraszam - jako
"konieczne otoczenie biznesu". Z tej sytuacji rodzi się pytanie, które
bardzo często przetacza się w różnych dyskusjach na temat BGR. "Czy
chcemy mieć taką biogazownie u siebie?" I często pada odpowiedź - NIE.
Inwestorzy biogazowi - tak nazwijmy umownie przedsiębiorców chcących
produkować EE z biogazy - przekonują na wszelkie sposoby, że ta
inwestycja jest cenna dla lokalnej społeczności, władzy, itp. No cóż, w
moim przekonaniu jest to tylko jeden, ale nie jedyny, ze sposobów na
budowanie sektora biogazowni rolniczych w Polsce. Co więcej, uważam, że
taki rozwój sytuacji hamuje rozwój tego sektora w tym znaczeniu, że
biogazownie rolnicze nie są tym, czym powinny ze swej natury być.
Kontrowersyjne? Może i tak, ale zastanówmy się czym tak na dobra sprawę
jest biogazownia rolnicza i do czego - mówiąc w sposób narzędziowy -
powinna ona służyć. 

     Z moich obserwacji polskiego sektora BGR
oraz sytuacji w Niemczech wynika, że w tej przestrzeni tworzą się
przynajmniej dwa segmenty. Jeden z nich są to biogazownie o mocy poniżej
1 MW i nazwijmy je umownie małymi oraz biogazownie o mocy od 1 MW
wzwyż. Pierwszy segment, który tworzą biogazownie rolnicze o mocy w
okolicach 0,5 MW mają zdecydowanie mniejszy udział w sektorze. Ta
sytuacja potwierdza moją tezę, że rozwój polskiego sektora BGR może iść
nie właściwą ścieżką. Zupełnie inaczej było i jest w Niemczech, gdzie
gros biogazowni rolniczych stanowią instalacje małe i średnie. W oparciu
o analizę tego sektora pozwalam sobie na pewną definicję, że
biogazownia rolnicza powinna stanowić pewnego rodzaju sposób na
dywersyfikację działalności gospodarczej rolników, co ma skutkować
poprawą efektywności ekonomicznej ich podstawowej działalności
operacyjnej. W takim właśnie duchu rozwijał się sektor BGR m.in. w
Niemczech, Austrii, Holandii czy Danii. Biogazownia rolnicza w swoim
fundamentalnym sensie jest rozwiązaniem dla rolników, którzy w
określonych warunkach mogą je wykorzystać do optymalizacji swojej
działalności rolniczej. To jest segment, który powinien generować wzrost
całego sektora BGR. Nie aspekty energetyczne, nie aspekty inwestycyjne
tylko zagospodarowanie "odpadów" poprodukcyjnych w taki sposób, aby
koszty z nimi związane związane "przekształcić" w przychody. (patrz
model biznesowy firmy Poldanor S.A.) Można zatem powiedzieć, że
biogazownia rolnicza jest pewnego rodzaju sposobem na rozwiązanie
problemu rolnika. Oczywiście, inwestycja ta w takim podejściu będzie
generowała także dodatkowe korzyści. Patrząc na tak zorganizowany sektor
BGR z perspektywy całej gospodarki można powiedzieć, że poprzez efekt
tworzenia wielu małych i lokalnych źródeł energii zwiększamy
bezpieczeństwo energetyczne. Takich korzyści może być więcej. Powiedzmy
sobie jednak szczerze, biogazownie rolnicze nigdy nie będą istotnym, ze
względu na wolumen MWe, odnawialnym źródłem wytwarzania energii
elektrycznej. Z tego względu mogą być zawsze traktowane jako nieistotny
element. Jak będziemy postrzegać biogazownie z perspektywy rolnika, tak
jak ja to proponuję, to BGR staje się narzędziem generującym wzrost
rentowności, mówiąc z perspektywy makro, produkcji rolnej. Tak się
stworzył zatem czynnik, który powinien wymusić na polskim rządzie,
stworzenia odpowiednich i realnych mechanizmów wsparcia dla rozwoju -
tak rozumianego - sektora biogazowni rolniczych w Polsce.

    
Przedstawiając powyższe przemyślenia na temat sektora BGR nie neguję
drugiego podejścia do inwestycji bezpośrednich w biogazownie rolnicze.
Uważam, że takie wykorzystanie technologii dla generowanie zysku jest
jak najbardziej podstawne i ma ekonomiczne uzasadnienie. Nie jest to
jednak, w moim mniemaniu, podstawowa funkcja rynkowa. Jednym z
argumentów, który przemawia do mnie najbardziej, jest fakt, że taki
rozwój sektora generuje bariery chociażby społeczne. Polscy rolnicy
obawiają się - nie wiem czy słusznie czy też nie, to nie jest przedmiot
tych rozważań - wykorzystania przez inwestorów w sposób narzędziowy. To
jest problem, który przejawia się w pytaniu, od którego zacząłem ten
post. Czy my chcemy tą biogazownie u siebie czy też nie? Rolnik powinien sam sobie zadać pytanie inne. Czy ja w swojej działalności POTRZEBUJĘ takiego rozwiązania czy też nie ???
To pytanie ma sens. Takie podejście tworzy przestrzeń, w której tenże
rolnik może wygenerować realny zysk i wymierne korzyści dla własnej
działalności. Oczywiście, może ten plan realizować wspólnie z jakimś
inwestorem - partnerem. To jednak ROLNIK JEST TU GŁÓWNYM GRACZEM!!! To
rolnik staje się głównym beneficjentem korzyści wynikającym z
prowadzenia biogazowni rolniczej, i to korzyści nie tylko finansowych.

    Zachęcam do dyskusji.

 

wojtekkyzik

Postów: 5
Ostatni raz na forum: 20.06.2018r.
 
Napisano: 02.03.2018 13:47 #2

Mam nadzieje ze są rolnicze :D

Szybka odpowiedź:

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze i udzielać się na forum.

<< Poprzedni Czerwiec 2018 Następny >>
PoWtŚrCzPtSoNd
    
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30